poniedziałek, 2 stycznia 2012

POEZJA EMIGRACYJNA. LONDYN – CZĘŚĆ II

Mam przed sobą wiersze polskich poetów piszących na emigracji. Są pisane u schyłku dwudziestego wieku, ale wciąż aktualne w tym, co dla nas interesujące. A interesuje mnie, jak Polak postrzega samego siebie jako emigranta? Warto przypomnieć te wiersze i tych autorów.


Oto Bogumiła Andrzejewskiego „Mój album” , fragment utworu wydanego w 1969 roku. Bogumił Witalis Andrzejewski publikowal swoje wiersze głównie na łamach londyńskich „Wiadomości” i paryskiej „Kultury”. – Ależ to dawno! – moglibyśmy oponować. A jednak zobaczmy – oto opisuje, jak para emigrantów urządza swoje mieszkanie:

Zakładamy z żoną półki. Ona podaje mi śruby, a ja świdruję mur.
Potem stawiamy na półkach książki, gramatyki, słowniki
I teksty. Wiersze wieszczów, białych i czarnych piewców.

Alfabet rzymski ramię przy ramieniu z pismem arabskim,
Cyrylica promieniuje z półek starosłowiańską pogodą.

W kuchni jest osobna półka na książki kucharskie
Z sześciu kontynentów. Między nimi zaplątane powieści
Jane Austin, mistrzyni subtelnej obserwacji życia.

Koło pianina jest miejsce na nuty. Jak to dobrze
Że Beethoven nie traci w tłumaczeniu na obce języki,
Szopen tak samo, Mendelsohn i Dworzak.

Na ścianie wisi obraz Czarnej Madonny, reprodukcja tego,
który słusznie czczą w Częstochowie. Ciemny kolor Jej cery
I Jej maleńkiego Syna głosi, że nie tylko Aryjczycy to bliźni.
Stąd morał, żeby unikać zawsze rasizmu i szowinizmu.

Ja często mam obsesje słowne, mruczę afrosłowiańskie pieśni
Jak przepowiedział mglisto warszawski poeta,
Nim go skosiła przedwcześnie rozpacz września.


Trzeba przyznać, że w londyńskich domach kuchnie są obszerne, a półki faktycznie wypełnione polskimi książkami. Gdyby wiersz powstał dzisiaj, to może autor dodałby jeszcze, że obok książek leżą na półkach płyty DVD z polską muzyką i polskimi filmami.


Chcę przypomnieć również wiersz Zofii Ilińskiej, która pisała i ogłaszała swoje wiersze zarówno po polsku, jak i po angielsku. Ilińska jest również doskonałą tłumaczką poetów anglosaskich, m.in. trudnego i znakomitego poety Geralda Manley Hopkinsa i T. S. Eliota. Przytoczony wiersz "The Refugee" ma walory niemal ponadpokoleniowego psycho-socjologicznego zapisu losów pewnej części emigracji.

Przyjechałaś tu dwadzieścia lat temu jako „refugee”,
Dziś masz brytyjski paszport
i prawo do starczej pensji (…)
Brat twój osiedlił się ostatecznie w Kanadzie.
Córka w Kornwalii hoduje wieprze
i pisze wiersze w obcym języku.
Synowie na Malajach walczyli z bandytami,
potem była Afryka, potem Kanada.
W listach ich czytałaś o krokodylach i małpach;
o wielkich nieruchawych słoniach,
Które wśród dzikiej pustki strzegą własnych kłów;
o zimie twardej i głębokiej, o polarnych psach (…)
Rozumiesz język zięcia i synowych. Oni –
z twego – opanowali już „tak” i „nie”.
Żadne z wnucząt (a jedno jest kaleką)
nie zna twojej rodzimej mowy;
nauczyły się tylko mówić do ciebie „babciu”.
I to jest jedno z najszczęśliwszych twoich słów.
Czasem śmieszy cię ta mieszanina rodzinna.
Czasem myślisz:”Jakie to wszystko dziwne”.
Czasem nie wiesz, do kogo w jakim mówić języku.
Czasem bierzesz jeszcze do kościoła twój dawny mszał –
Ale rzadko i raczej przypadkiem...
Zwierzyłaś się raz komuś, że sny twoje mówią już też po angielsku.

Nie należy poddawać się nostalgii, płynącej zwłaszcza z zakończenia tego wiersza. Natomiast pragnę zwrócić uwagę, za poetą, prozaikiem i eseistą Janem Koprowskim, iż polscy emigranci-poeci byli i są dosłownie wszędzie. Jan Koprowski publikował swoje wiersze w pierwszych latach powojennych na terenie Niemiec. Napisał wiersz pod tytułem "Historia literatury polskiej"

Norwid umarł w Paryżu
Mickiewicz w Konstantynopolu
Krasicki w Berlinie
Garczyński w Awinionie
Lenartowicz we Florencji
Kraszewski w Genewie
Tomasz Teodor Jeż w Lozannie

Jasnorzewska w Glasgow
Lechoń w Nowym Jorku
Swinarski w Wiedniu
(…)
Gdzie szukać miejsc
w którym nie umierają poeci?
Pomiędzy okładkami książek
i na białych poletkach papieru:
tylko tam czarne drzewka liter
przemieniają śmierć
w kwitnące ogrody życia.

A jeżeli już o ogrodach mowa, to faktycznie w Londanie jest mnóstwo pięknych i starannie utrzymanych ogrodów i parków.


Krótką podróż poetycką chciałbym zakończyć utworem Barbary Toporskiej, która w Paryżu wydała dwie powieści: „Siostry” i „Na Wschód od Dzisiaj”. W wierszu „Powrót” opisuje często zdarzającą się sytuację, gdy Anglikowi (Arabowi, Pakistańczykowi) chcemy wyjaśnić, skąd pochodzimy i nie wiemy, czy będziemy dobrze zrozumiani.

W drodze pytają mnie dobrzy ludzie,
Skąd wracam i skąd pochodzę,
Jak się nazywa moja ojczyzna?
Mówię czasami: Polska, czasem mówię: Wilno,
Czasami mówię: Litwa albo Wschód i Północ,
A jeśli nie chcę kłamać, mówię Pięć Pietuchów
Najczęściej jednak tylko się uśmiecham,
Wyjmuję papierosa i proszę o ogień (…)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz