niedziela, 16 czerwca 2019

JEDYNE ŚWIATŁO

Kiedy zostałem powołany na placówkę misyjną do miejscowości Mawula w Malawi, jeden ze współbraci powiedział mi, żebym nie zapomniał odwiedzić wioski Misola. "Spotkasz tam - powiedział - Bigboyi i Komwendo; są nierozłącznymi przyjaciółmi, prawdziwą inspiracją." I jednego dnia udałem się do Misola.

Wspomnienie tej wizyty pozostawiło niezatarty ślad w moim sercu. Imię Bigboyi - Duży Chłopiec - jest celnym określeniem. Chłopiec nie wybrał sobie sam tego imienia, lecz zostało mu ono nadane. Chłopak był silny jak dąb, o równie mocnym charakterze, był wesoły i pełen energii. Lecz niestety był niewidomy. Będąc małym dzieckiem przeszedł atak zapalenia spojówek. Był nieodpowiednio leczony i stracił wzrok.

Jego przyjaciel Kamwendo nie miał imponującego wyglądu. Był słaby i chorowity i praktycznie miał sparaliżowane obydwie nogi. Ale jego bystry wzrok promieniował inteligencją i dobrocią. Nic więc dziwnego, że wszyscy go kochali.

Bigboyi i Kamwendo dawno temu spotkali się przez przypadek. W ich wiosce wszyscy opowiadali o wielkim festiwalu folklorystycznym, który miał się odbyć w powiatowym miasteczku, i dwóch młodzieńców wyrażało swój żal z powodu niemożności osobistego udania się nań, jeden będąc niewidomym a drugi mając sparaliżowane nogi.

Wtedy Bigboyi wpadł na pewien pomysł. "Słuchaj - powiedział - żaden z nas nie może pójść na festiwal o własnych siłach, ale jeżeli pójdziemy razem, to poradzimy sobie. Ty możesz być moimi oczami, a ja będę twoimi nogami. Ty potrafisz być przewodnikiem, a ja poniosę cię na moich plecach. Co o tym sądzisz?" Podjęli wspólne postanowienie i wyprawa była wielkim sukcesem. Potem nowych przyjaciół zjednoczył pakt o wzajemnej pomocy.

Jak już o tym wspominałem, byli nierozłączni i wszyscy okoliczni mieszkańcy zdumiewali się nad tym. Czyż taka sama rzecz nie zdarza się nierzadko i w naszym życiu? Wszyscy posiadamy swoje własne ograniczenia, które uniemożliwiają nam zrobienie tego, co chcielibyśmy zrobić i wszyscy doświadczamy niepowodzeń i frustracji. Dlaczego nie powinniśmy się raczej przyznać do naszych niedoskonałości i ograniczeń i rozpocząć we wspólnocie, jedni z drugimi, obdarowywanie każdego tym, czego innemu brakuje? Czyż nie jest najpiękniejszą rzeczą na świecie być oczami dla mojej niewidomej siostry lub brata i wzamian otrzymać środki do postępu?

Jesteśmy wspólnotą ludzi i każdy z nas ma jakieś swoje ograniczenia. Ale piękno życia nie jest ograniczone krótkowzrocznym indywidualizmem. Raczej można je odnaleźć w integralnej osobowości Jezusa. On jest Niepowtarzalną Jednością, samym Bogiem, odzwierciedlonym we wszystkich naszych fragmentarycznych indywidualnościach, które razem znajdują swoją jedność w Nim. Takie jest życie we wspólnocie: Jezus, Bóg, który stworzył ludzi, który łączy wszystko w owocną jedność.

Michel Levaast, misjonarz z Afryki

O. Michel Levaast ze Zgromadzenia Misjonarzy Afryki (Ojcowie Biali) pochodził z Lille we Francji (ur. 1928, zm. 2005). Jako misjonarz pracował w Malawi 38 lat, później był bibliotekarzem w Rzymie. W poźniejszych latach był głęboko głuchy i cierpiał z powodu izolacji. Każdego dnia borykał się z fizycznymi wyzwaniami, próbując pracować i żyć z innymi. Próbował zrozumieć trudności, jakich doświadczał w swoim codziennym życiu, skupiając się na kochającym Bogu. Powyższy tekst został przez niego napisany w 2000 roku dla Petit Echo i odzwierciedla jego wrażliwość na problemy niepełnosprawnośi i na sposoby ich przezwyciężania.

tekst z: Missionaries of Africa

piątek, 3 maja 2019

BÓG, OJCIEC WIELU DZIECI

Moim pierwszym kierownikiem duchowym, który był kluczową osobą w rozpoznaniu mojego powołania kapłańskiego, był bardzo pobożny ksiądz, który był w tym czasie spowiednikiem i prawdziwym ojcem duchowym dla młodzieży w Nowym Jorku. Stał się znany dzięki swojemu kapłańskiemu świadectwu, które odznaczało się głęboką radością i czułym miłosierdziem.

Pracował w jednej z nowojorskich parafii, w dzielnicy finansowej, gdzie codziennie przez kilka godzin służył w konfesjonale. Pewnego razu powiedział mi, że jest zdziwiony tym, jak wielu nie-katolików chce skorzystać z rozmowy z nim jako katolickim księdzem. Czy wieść o nim się rozeszła sama albo było po prostu wiadomo, że każdego dnia będzie ktoś w tym konfesjonale, żeby cię wysłuchać bez zapłaty i w ścislej tajemnicy; w każdym razie ludzie wszystkich wyznań lub niewierzący regularnie przychodzili, by z nim porozmawiać.



Teraz, kiedy jestem księdzem, ludzie nierzadko pytają mnie o spowiedź. "Czy nie mogę po prostu wyznać Bogu moich grzechów we własnym pokoju?" - jest częstym pytaniem. Oczywiście, jest wspaniałą rzeczą wyznać swoje grzechy Bogu we własnym pokoju. Rachunek sumienia i prośba o wybaczenie są bez wątpienia miłe Bogu.

Ale ci nie-katolicy, którzy czuli potrzebę wylania swoich serc przed człowiekiem z krwi i kości, który mógł odpowiedzieć ojcowskim głosem, ci - wierzę - mogą nas pouczyć o tym cennym darze sakramentów, które tak głęboko korespondują z naszą bardzo ludzką potrzebą bycia zbawionym.

Ojciec Richard Veras

O. Richard Veras jest odpowiedzialny za formację pastoralną w Seminarium św. Józefa w Nowym Jorku. Jest autorem trzech książek, ostatnia nosi tytuł: Słowo stało się Ciałem: Zapowiedziany, Spełniony, Na zawsze.

tłumaczenie własne

czwartek, 26 października 2017

SAMURAJ CHRYSTUSA - BŁ. JUSTUS TAKAYAMA UKON Z JAPONII

Takayama Ukon przyszedł na świat w 1552 roku w Japonii na wyspie Honsiu. Należał do rodziny panów feudalnych, tzw. daimyo, dobrze sytuowanej i ogólnie poważanej. Jako chłopiec poznał kodeks postępowania rycerzy japońskich zwany Bushido, przez co został przygotowany do bycia samurajem. Jego ojciec, po zetknięciu się z jezuickim misjonarzem, przyjął chrzest. W jego ślady poszedł syn, przyjmując w wieku 12 lat chrzeest i imię Justus. Wkrótce potem w Japonii rozpoczął się czas okrutnych walk międzyklanowych. W okresie wojny domowej prowadził negocjacje pokojowe, dążąc do minimalizacji ofiar i strat. Dzięki przynależności do kasty panów oraz posiadaniu wojska ród Takayama mógł chronić licznie nawracających się na chrześcijaństwo Japończyków, a przez to przyczynił się do wzrostu liczby chrześcijan w Japonii. W czasie panowania władcy Tayotomi Hideyoshi doszło do zjednoczenia ojczyzny i zakończenia walk klanowych. Jednak polityka zjednoczeniowa była nieprzychylna religii Zachodu i w 1587 r. rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Tym, którzy nie porzucili wiary chrześcijańskiej, zaczęto konfiskować majątki. Kiedy w 1587 jego zwierzchnik, sprawujący wówczas władzę w Japonii Hideyoshi Toyotomi, zażądał od niego porzucenia wiary, on odmówił, wybierając karę pozbawienia całej rodziny wszystkich posiadłości, tytułów oraz dochodów.

W 1614 roku chrześcijaństwo zostało całkowicie zakazane w Kraju Kwitnącej Wiśni. Okres prześladowania Kościoła był czasem wyrzucania misjonarzy zagranicznych. Skazywano na śmierć lub na banicję tych, którzy nie chcieli wyprzeć się wiary. Pozbawiony środków do życia, Takayama Ukon wraz z trzystu osobami, 8 listopada 1614 po długiej, pieszej podróży do Nagasaki przyjął wyrok cesarskich władz skazujący go na banicję.

W Nagasaki przyjął go hiszpański jezuita o. Pedro Morejon; przygotowując się do opuszczenia kraju zbierał książki chrześcijańskie, żeby je zabrać ze sobą na statek. Wraz ze swoją rodziną i grupa 300 Japończyków, którzy sprzeciwili się porzuceniu wiary katolickiej, Ukon wyruszył na jednym z trzech statków do Manilii na Filipinach. Opuszczając rodzinną ziemię miał nadzieję na powrót w przeciągu kilku lat. Nie przypuszczał, że kraj zamknie się na wiarę chrześcijańską na następne dwa i pół wieku.

Po przybyciu na Filipiny został przyjęty przez jezuitów. Miał możliwość przyjęcia godności pozwalających mu utrzymać materialnie rodzinę, jednak nie skorzystał z niej, aby nie być posądzonym o układy polityczne. Wycieńczony prześladowaniami w Japonii oraz trudami morskiej podróży, zmarł 40 dni po przybyciu na Filipiny, dnia 4 lutego 1615 roku. Został pochowany z honorami i po katolicku.


Zmarł w opinii świętości, a jego proces beatyfikacyjny rozpoczął wspomniany o. Morejon, jednak z powodu prześladowań chrześcijan dotarcie do dokumentacji związanej ze świątobliwym samurajem Chrystusa było utrudnione. Ponownie proces został wznowiony w latach 60. XX wieku. Ukoronowaniem długiego procesu zostało wyniesienie go do chwały ołtarzy 7 lutego 2017 roku w Osace. Tego dnia kard. Angelo Amato na mocy dekretu Papieża Franciszka wyniósł Justusa Takayamę Ukona do chwały ołtarzy. Podczas homilii beatyfikacyjnej kard. Amato powiedział:"Beatyfikacja Justusa jest ziarnem ewangelicznym, które Opatrzność szerzy w Japonii i w świecie. Przykład naszego błogosławionego popycha nas wszystkich do życia wiarą i wiernością Ewangelii Jezusa Chrystusa." Jego wspomnienie liturgiczne jest obchodzone 3 lutego.

Dzień po beatyfikacji Papież Franciszek wspomniał błogosławionego na audiencji generalnej w Rzymie:"Wczoraj w Osace w Japonii został ogłoszony błogosławionym Justus Takayama Ukon, wierny świecki Japończyk, męczennik w Manilii w 1615 r. W zamian za niezaakceptowanie układów zrezygnował z honorów i wygód, godząc się na poniżenie i wygnanie. Wytrwał wiernie w Chrystusie i Ewangelii, dzięki temu reprezentuje godny podziwu przykład umocnienia w wierze i poświęcenia w miłosierdziu."

W 1962 japońska reżyserka Kinuyo Tanaka nakręciła film pt. Oginsama o jego życiu, w którym główną rolę zagrał Tatsuya Nakadai. Ponadto we Włoszech nakręcono film dokumentalny o jego życiu pt. Samuraj Ukon, droga miecza i droga krzyża.

We wsi Toyono, gdzie się urodził, działa dom kultury poświęcony jego pamięci. Mieszkańcy postawili przed nim w 2015 pomnik Ukona wraz z żoną. Również w Manili wzniesiono poświęcony mu posąg na placu Dilao. Ponadto w Takatsuki Shiroato Park w Osace znajduje się pomnik z jego postacią. Powstała na jego cześć opera pt. Ukon Takayama – błogosławiony pan, miecz czy miłość?

Bł. Justus Takayama Ukon nie jest pierwszym samurajem wyniesionym na ołtarze. Pierwszym był św. Paweł Miki, męczennik z Nagasaki, pochodzący z rodziny samurajów.

środa, 8 lutego 2017

Siostry Klawerianki wzywają do modlitw o pokój w Nigerii

Nigeria, będąca do 1960 roku kolonią brytyjską, leży w Afryce Zachodniej nad Zatoką Gwinejską. Pomimo iż należy do najbardziej rozwiniętych krajów Afryki Zachodniej, między innymi dzięki eksportowi ropy naftowej, to jednak pozostaje krajem biednym. Ludzie nadal trudnią się prymitywnymi formami gospodarowania, np. koczowniczy chów zwierząt lub wypalanie sawanny pod uprawy. To liczące 170 milionów mieszkańców państwo jest trzecim największym producentem filmów fabularnych na świecie zaraz po Indiach i USA; w wytwórniach filmowych w Lagos zwanych Nollywoodem powstaje około 5 tys. filmów rocznie. Niestety od kilkunastu lat w kraju brak pokoju. W krwawych zamachach dokonywanych przez fundamentalistów islamskich z ugrupowania Boko Harem zginęły już tysiące Nigeryjczyków, głównie chrześcijan.

SIOSTRY KLAWERIANKI NA NIGERYJSKIEJ ZIEMI

Pierwsze siostry klawerianki przybyły do Nigerii w 1959 roku, kiedy kraj uzyskiwał swą niepodległość. Wśród nich były dwie Polski: s. Placyda Jurek i s. Janina Dębska. W Ibadan otworzyły drukarnię "Claverianum", w której drukowano w lokalnych językach Pismo Święte, katechizmy i inne książki religijne, jako pomoc dla misjonarzy w głoszeniu Ewangelii. Siostry prowadziły też internaty dla ubogich nigeryjskich dziewcząt, aby dać im szansę na wykształcenie i zdobycie zawodu. Z powodu wybuchu w Nigerii wojny domowej, w 1973 roku siostry musiały opuścić kraj. Centrum Prasy i drukarnia zostały wówczas przekazane diecezji Ibadan i do dziś służą potrzebom kościoła lokalnego. Wraz z siostrami do Europy przybyła także pierwsza siostra klawerianka Nigeryjka - s. Marta Ogbeni.

POWRÓT PO LATACH

Po ponad dwudziestu latach od opuszczenia Nigerii do domu Zgromadzenia w Szkocji zgłosiły się trzy dziewczęta pochodzące z Nigerii. Wśród nich była Nigeryjka Agnes Ehroma, która po latach wspomina, iż pierwsza myśl o zostaniu siostrą zakonną przyszła jej w wieku 8 lat. Wtedy jeszcze nie znała sióstr klawerianek. Chciała po prostu być siostrą zakonną. Kiedy była w ostatniej klasie liceum, spotkała siostrę Martę, klaweriankę, pochodzącą z jej parafii w Nigerii, która przyjechała odwiedzić rodzinę. "Od chwili, kiedy ją zobaczyłam - wspomina siostra Agnes - powiedziałam sobie: ta siostra zakonna jest moją siostrą. I tak zaczęła się moja przygoda z siostrami klaweriankami, która trwa do dziś" - dodaje.

W 2004 roku siostry klawerianki powróciły do Nigerii i otworzyły dom zakonny w nowo powstałej diecezji Awgu.Jednak w krótkim czasie dom ten stał się za mały dla licznie zgłaszających się dziewcząt z różnych stron Nigerii. W lipcu 2011 roku otwarto drugi dom w Abuja, gdzie obecnie mieści się nowicjat. Obie wspólnoty są wspólnotami formacyjnymi, aby zgłaszające się dziewczęta były dobrze przygotowane do prowadzenia animacji misyjnej wszędzie tam, gdzie zostaną posłane. Nowicjuszki oprócz nauki i prac domowych włączają się czynnie w katechezę. Wiele dziewcząt w Nigerii wybiera drogę powołania zakonnego, gdyż pragną dążyć do świętości, służąc Bogu i człowiekowi.



SZTAFETA MODLITWY ZA NIGERIĘ

W Nigerii od kilkunastu lat islamscy fundamentaliści z ugrupowania Boko Harem sieją terror, śmierć i zniszczenie, zwłaszcza pośród ludności chrześcijańskiej. Ludzie giną w szkołach, na targach i w obozach dla uchodźców. W ciągu minionych 15 lat z rąk Boko Harem zginęło około 12 tys. Nigeryjczyków, a 1 mln 300 tys. zostało zmuszonych do opuszczenia swych domów.

W 1896 roku bł. Maria Teresa Ledóchowska zwróciła się do chrześcijan z prośbą o przyłączenie się do modlitwy za Afrykę. Pisała: "Możemy wspierać misje przede wszystkim przez modlitwę. Módlcie się za misjonarzy, którzy w dalekiej Afryce nie żałują zdrowia i sił, aby głosić Chrystusa. Módlcie się także za Waszych braci i siostry, aby Bóg udzielił im łaski stania się Jego dziećmi".

Siostry klawerianki pragną kontynuować tę modlitwę w 2017 roku w dziele pod nazwą "Sztafeta Modlitwy". Proszą nas, by modlić się o dar pokoju dla Nigerii.

MODLITWA O POKÓJ W NIGERII

Królowo Afryki, Matko nasza,
pamiętaj o narodzie nigeryjskim.
Powierzamy Ci wyznawców
wszystkich religii w tym kraju.
Umacniaj tych,
których Chrystus powołał
i ustanowił swoim Kościołem w Nigerii,
aby głosili Dobrą Nowinę swoim życiem.
Wspieraj wszystkich pragnących być
w rękach Pana narzędziem,
które niesie miłość i szacunek
tam, gdzie nienawiść i prześladowanie.
Pani Afryki, Królowo Pokoju
wyproś dar pokoju
dla podzielonego narodu nigeryjskiego.
Wzbudź w ludzkich sercach
szczere chęci przebaczenia i pojednania.
Matko, która byłaś przy apostołach,
bądź umocnieniem i pocieszeniem
dla współczesnych apostołów,
aby mężnie znosili przeciwności
i odważnie głosili Słowo Boże.
Wypraszaj dary Ducha Świętego
dla przywódców Nigerii,
aby kierowali się dobrem swego narodu,
by podjęli trud budowania
sprawiedliwego i solidarnego świata.
Powierzamy Ci nigeryjską młodzież.
Wyproś dla niej otwartość i gotowość
dla niesienia Chrystusa tym,
którzy Go jeszcze nie znają.
Matko, Królowo Afryki,
módl się za nami.
Niech przykazanie Miłości Twojego Syna
zwycięży i pojedna wszystkie serca,
aby razem mogły śpiewać
chwałę Ojca, Syna i Ducha Świętego.
Amen.

modlitwa ułożona przez Zgromadzenie Ojców Białych

środa, 1 lutego 2017

Pojazdy dla misji MIVA Polska

MIVA znaczy Mission Vehicle Association czyli organizacja, która troszczy się o wyposażenie misjonarzy w środki transportu. Większość misjonarzy pracuje w najbiedniejszych krajach świata. Muszą pokonywać duże odległości po trudnych drogach i szlakach komunikacyjnych, aby docierać do ludzi z Ewangelią i nieść pomoc charytatywną, opiekę medyczną czy rozwijać edukację.



Najczęściej są potrzebne samochody terenowe, motocykle, skutery, motorowery i rowery. Niektórzy potrzebują ponadto łodzi z silnikiem, barki rzeczne, quady, skutery śnieżne, a nawet takie zwierzęta pociągowe jak konie.

W całym 2016 roku dzięki przekazywanym do MIVA Polska ofiarom pieniężnym, zostały zakupione na misje następujące pojazdy:

- 35 aut terenowych i osobowych
- 5 busów
- 1 ambulans
- 8 motorów i skuterów
- 2 silniki do łodzi
- 132 rowery dla katechistów
- 140 wózków dla niepełnosprawnych

W styczniu 2017 roku MIVA Polska przekazała fundusze na kolejnych 10 projektów misyjnych, natomiast w lutym dotrze z Europy do Anyama na Wybrzeżu Kości Słoniowej do Centrum Medycznego Don Orione Sióstr Orionistek terenowy ambulans.



Niewielu z nas może pojechać na misje, ale każdy może przyczyniać się do tego, aby Ewangelia i wsparcie potrzebującym dotarły na krańce świata. A dzięki pojazdom misjonarze skuteczniej i szybciej docierają do najdalszych miejsc. W dowód wdzięczności za pomoc otrzymaną od MIVA Polska misjonarze w każdą pierwszą sobotę miesiąca sprawują Msze św. za wszystkich dobrodziejów.

niedziela, 22 stycznia 2017

POMOC DLA MISJI ZA UBIEGŁY ROK - SIOSTRY KLAWERIANKI

Jak podaje styczniowy numer Echa z Afryki, w ubiegłym 2016 roku, który był także Rokiem Miłosierdzia, darczyńcy z całego świata przekazali do Zgromadzenia Sióstr Klawerianek ofiary pieniężne na łączną sumę 7 753 390 $. Pomoc finansowa została przeznaczona na:

- 896 projektów w 41 krajach Afryki - 4 861 240 $
- 408 projektów w 14 krajach Azji - 2 068 640 $
- 111 projektów w 17 krajach Ameryki - 623 800 $
- 44 projekty w 9 krajach Europy - 193 400 $
- 1 projekt w 1 kraju Oceanii - 6 310 $

Podaję trzy przykłady, na jakiego typu projekty są przeznaczane ofiary pieniężne:

1. TANZANIA - Zakup maszyn do szycia. Za pomoc finansową zakupiono maszyny do szycia dla osieroconych dziewcząt. Mając do dyspozycji własną maszynę do szycia, mogą same zarabiać na utrzymanie. Odpowiedzialny za projekt - ojciec Alex Mkalawa, Mgololo, Tanzania(listopad 2016).

2. UKRAINA - Budowa domu parafialnego. Dzięki wsparciu finansowemu stała się możliwa realizacja budowy domu parafialnego w Poninkach. Jak podaje ojciec Wiktor Szczawińskij, większość prac budowlanych jest już na ukończeniu, w domu mieszkają już dwie siostry zakonne(listopad 2016).

3. CZAD - Wózki dla chorych dzieci. Dzięki ofiarom udało się kupić sześć wózków inwalidzkich dla dzieci z ośrodka oraz najpotrzebniejsze rzeczy, które często się psują.Jednym z chłopców, który otrzymał wózek, jest 17-letni Aime, który mieszka ze swoją starszą siostrą, bo rodzice już niestety nie żyją. Chłopiec codziennie pokonywał trasę ok. 3 kilometrów do ośrodka, jedynie przy użyciu kuli. Teraz, dzięki pomocy darczyńców, może się cieszyć wózkiem (grudzień 2016).



Podziękowaniem ofiarodawcom za okazaną przez nich pomoc materialną na rzecz misji jest codzienna modlitwa Sióstr Klawerianek, które proszą Pana, aby przemienił ich hojne dary w potrzebne dla nich łaski.

niedziela, 4 września 2016

Początek zajęć w Centrum Formacji Misyjnej

W Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie odbyła się w sobotę uroczysta inauguracja nowego roku formacyjnego. Przez najbliższe dziewięć miesięcy 17 osób poprzez ćwiczenia duchowe, studia z zakresu misjologii oraz naukę języka obcego będzie przygotowywało się do wyjazdu na misje.



Liturgię poprzedził wykład dyrektora Papieskiego Dzieła Pomocy „Ad Gentes” ks. Zbigniewa Sobolewskiego na temat miejsca i roli świeckich misjonarzy. W czasie Mszy św. przewodniczący Komisji KEP ds. Misji bp Jerzy Mazur zwrócił uwagę, że warunkiem skuteczności apostolskiego zaangażowania jest zjednoczenie z Chrystusem. – Tu jest nasza siła, nasza moc i nadzieja – podkreślił biskup, zachęcając przyszłych misjonarzy do pogłębiania swojego życia duchowego. – Poznawajmy coraz bardziej Jezusa, by jeszcze mocniej w Niego uwierzyć. Misjonarz i misjonarka muszą bowiem być ludźmi silnej wiary, by mogli się nią nieustannie dzielić z tymi, do których zostali posłani i realizować tym samym swoje powołanie – powiedział.Hierarcha podkreślił, że człowiek czerpie siły do służby z modlitwy. Nawiązując do słów św. Jana Pawła II podkreślił, że współczesny świat potrzebuje świętych misjonarzy. Jako przykład wskazał postać Matki Teresy z Kalkuty. - W Roku Miłosierdzia jest dla nas wspaniałym wzorem człowieka, który czynił miłosierdzie wśród najuboższych – zaznaczył.



Wśród osób przygotowujących się do wyjazdu misyjnego formację w CFM podjęło w tym roku dziesięciu kapłanów, w tym trzech zakonnych, jeden kleryk, pięć sióstr zakonnych i jedna osoba świecka. Wyjadą oni m.in. do Peru, Boliwii, Wenezueli i Kamerunu.